BLOG,  Organizacja Przestrzeni,  Porządki i Odgracanie

Odgracanie i ograniczanie rzeczy w domu – od czego zacząć?

Pod moim wczorajszym postem na Instagramie„ Nie potrzebujesz więcej miejsca, potrzebujesz mniej rzeczy” zawrzała dyskusja. Bardzo dużo osób zgadza się, z tym stwierdzeniem. Są tacy, którzy proszę o porady jak zacząć? Jest też garść osób, które postanowiły zadziałać i to najlepsze rozwiązanie, jeżeli czujesz, że masz problem z ilością rzeczy, które Cię otaczają.

Dla mnie to stwierdzenie jest bardzo bliskie w obecnej sytuacji, bo podejmując decyzję o zakupie nowego mieszkania zdecydowaliśmy się z Bigiem, nie powiększać naszej przestrzeni życiowej, co dla osób, którym komunikowaliśmy, o tym zdarzeniu było sprawą oczywistą. Skoro mieszkaliśmy w 19 metrach, 43 teraz w 62, to kolejne mieszkanie powinno być co najmniej 80-cio metrowe.

Otóż nie. Kupujemy mieszkanie w dotychczasowym metrażu, tyle że bardziej dopasowane do naszych potrzeb. Będzie o jeden pokój mniej. Rezygnujemy z osobnego pokoju do pracy, na rzecz bardziej funkcjonalnej, „schowanej kuchni”. Generalnie byliśmy gotowi zdecydować się nawet na mniejszy metraż 54-60m2, oby był fajny taras lub ogródek, w którym będzie można odpocząć. To było najważniejsze kryterium, poza lokalizacją oczywiście.

Po tym, jak w naszym mieszkaniu przeprowadziłam rewolucję i szafki opuściły tony niepotrzebnych rzeczy metraż samego mieszkania przestał być tak ważny. Bo wiem, że w nowym lokum, nie będziemy potrzebowali tyle miejsca na przechowywanie.

Jeżeli jesteś na blogu pierwszy raz to zapoznaj się z artykułem Moja droga do minimalizmu, jak to się stało? gdzie jestem teraz? – zobaczysz, skąd się wzięła moja potrzeba ograniczania rzeczy w domu.

Ten wpis będzie jego kontynuacją z praktycznymi poradami i wskazówkami, jak się zabrać za odgracanie.

Jeszcze raz, na wszelki wypadek przypomnę, że nie jestem skrajną minimalistką.

Minimalizm to dla mnie posiadanie tego co jest mi niezbędne lub co daje mi radość. Minimalizm to robienie tylko tego, co zbliża mnie do wyznaczonego celu, sprawia mi przyjemność lub daje poczucie bezpieczeństwa.

Zostałam wczoraj zapytana pod postem:

Jak zacząć redukować ilość posiadanych rzeczy? Z czego Wy rezygnujecie?

Metoda miejsca lub kategorii

Możesz zacząć od jednego pokoju, od jednej kategorii rzeczy, które się w nim znajdują lub po prostu od najmniejszej szuflady. Ja odgracam kategoriami. Wymaga to zniesienia wszystkich rzeczy jednej kategorii w jedno miejsce, więc jest to bardziej angażujące, ale dzięki temu widać co się powtarza (tzn. kilka rzeczy pełniących ta samą funkcję) ta metoda najlepiej sprawdza się w sprzątaniu w kosmetykach, ubraniach, butach, książkach, kuchni.

Metoda wybierania

Drugą metodą jest wybieranie rzeczy. Jeżeli dopiero zaczynasz swoje odgracanie to ta metoda sprawdzi się świetnie i da Ci dużo satysfakcji.

Zorganizuj sobie jakąś dużą torbę (lub po porostu worek na śmieci) i wybierz się na wędrówkę po miejscach w domu, z których najczęściej korzystasz. Salon, Kuchnia, Łazienka, Sypialnia, Korytarz. Jeżeli jesteś typem “wyzwaniowca”, możesz określić sobie nawet liczbę rzeczy, które usuniesz danego dnia.

Zaglądaj do szafek i szuflad i wrzucaj do torby wszystko, co jest:

  • śmieciem, tzn. papierkiem, pustym opakowaniem, rzeczą która jest zepsuta i nie da się naprawić, czymś co w ogóle nie wiesz, co robi w Twoim domu i miało trafić do kosza, ale zabłądziło chyba po drodze.
  • niepotrzebne. Tak słuchaj tego głosu w głowie: „Co to jest? Po co mi to?” Nie przejmuj się na tym etapie, czy coś ma wartość czy nie. Wrzuć to do torby, jeżeli z tego nie korzystasz. Zajmiemy się tym później.
  • drażniące lub nie pasuje. To mogą być drobiazgi – gadżety, które dostałaś w gratisie, nietrafione prezenty, kosmetyki, które się nie sprawdziły, ale mogą być to również większe rzeczy.

Rety jak mnie drażniły lampy w moim salonie. Kupiłam je pod wpływem jakiejś emocji i myślałam, że będą wyglądać extra, ale od czasu jak Big je powiesił drażniły mnie każdego dnia. Były za duże, dominowały przestrzeń, wcale nie było tak jak to sobie wyobrażałam. Pod wpływem declutteringowego szału zdemontowałam je. Sprzedałam i kupiłam mniejsze, ale w budżecie jaki uzyskałam w wyniku sprzedaży poprzednich. Zbrodnia? Nie. A jak mi teraz lekko… – nie ma sensu narażać się w domu na jakieś czynniki, które mogą wkurzać tym bardziej jeżeli są to tylko rzeczy.

  • do oddania. Przeczytane, pożyczone książki, ubrania, filmy, naczynia itp. Nie wiem, jak Ty, ale ja jestem podobno „pojemnikiem”. To określenie osoby, która przywozi z rodzinnego domu jedzenie J „Słoikiem” jesteś, gdy dom rodzinny jest powyżej 100 km od miejsca zamieszkania. Wszystko się zgadza, bo zawsze moje szafki kuchenne były zawalone pojemnikami, w które rodzice pakowali mi jedzenie na wynos.

Na razie tyle, bo uszy od torby mają swoją wytrzymałość 🙂

Teraz trzeba wysypać rzeczy z torby i posegregować je na:

  • do wyrzucenia
  • do sprzedania lub oddania
  • do zwrotu

Nie powinno Ci to sprawić większego kłopotu.

Aby rzeczy do zwrotu nie zagracały Ci szafek, z których korzystasz na co dzień, przeznacz w swoim domu jakieś jedno miejsce dla nich. Wybierając się z wizytą np. do rodziców czy przyjaciół, możesz zajrzeć czy nie ma tam czegoś dla nich do oddania.

Rzeczami, które można sprzedać zajmę się na blogu już w przyszły wtorek 11.09, więc warto mieć wybranych kilka rzeczy, na których będziesz mogła przetestować moje sposoby na skuteczną transakcję.

Po stosowaniu obu opisanych metod, doszłam do stanu, w którym w naszym mieszkaniu można spotkać pustą szufladę lub szafkę i nawet nie korci mnie, aby ją zapchać.

Przejście przez tą „przygodę” w moim przypadku bardzo wyraźnie odbiło się na moich decyzjach zakupowych. Kupuję rozsądniej, myślę o tym gdzie jakąś rzecz mam przechowywać, jak często będę z niej korzystać i czy czasem nie mam już czegoś podobnego. Jeżeli już decyduję się na zakup czegoś co już mam, bo chcę nowe – to starego natychmiast się pozbywam.

Ostatni zakup to 4 kubki z Homla, wszystkie stare, „gratisowe”, niepasujące do siebie usunęłam z domu. Tak! 4 kubki i 4 filiżanki dla 3 osobowej rodziny wystarczą. Rzadko wpada do nas więcej niż 8 niezapowiedzianych osób na raz. Jeżeli organizujemy imprezę to pożyczamy naczynia.

Zauważyłam, że ludzie bardzo często urządzając i wyposażając swoje domy robią to z myślą, o tych kilku wydarzeniach w roku, gdy organizują jakieś przyjęcie. Chcą być zaopatrzeni we wszystko, co będzie im tego dnia potrzebne. Czy to konieczne? Jeżeli nie masz miejsca na przechowywanie tych wszystkich skorup, to po co utrudniać sobie codzienne korzystanie z szafek?

Z czego zatem rezygnujemy?

Rezygnujemy z impulsywnych zakupów i nadmiaru rzeczy. Rezygnujemy z rzeczy, z których korzystamy bardzo rzadko. Aby zmielić mięso, nie potrzebuje maszynki do mielenia. Mogę kupować w takich sklepach, w których mielenie jest w usłudze lub od czasu do czasu pożyczyć.

Mam nadzieję, że wpis jest dla Ciebie przydatny i skorzystasz z moich porad. Daj znać ile worków śmieci udało Ci się pozbyć po przeczytaniu wpisu?

4 komentarze

  • Batka

    Bardzo spodobało mi się Twoje hasło “Nie potrzebujesz więcej miejsca, potrzebujesz mniej rzeczy”. Chyba dopiero teraz dojrzałam do Tego i zrozumiałam, że oddawanie może sprawiać człowiekowi tyle samo radości co kupowanie. Zaangażowałam się mocno w akcje typu pomaganie przez ubranie, gdzie oddając zbędne rzeczy możesz pomóc wybranym fundacjom! Dziękuje za wpis i pozdrawiam!

  • Ewa

    Rzeczywiście te słowa do mnie przemawiają. Tak na prawdę potrzeba niewiele zeby diamteralnie zmienic swój dom i jego wnętrza a przy okazji dobrze zagospodarować przestrzeń

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.