Jak mieć więcej czasu dla siebie? – czyli powrót do podziału obowiązków.

Wczoraj, po obejrzeniu pewnego materiału video, przeprowadziłam szybką ankietę na moim instaStories, pytając:

 

Wśród ponad 500 głosujących osób, aż 91% osób odpowiedziało TAK.

Czy to oznacza, że wracając z pracy robisz zakupy. W domu je rozpakowujesz, zabierasz się za ogarnięcie domu, wstawiasz pranie, przygotowujesz kolację, szykujesz kąpiel dla dziecka….spoglądasz na pozostałych domowników i masz wrażenie, że oni mają czas na przyjemności, odpoczynek – bo „są już po robocie”, a Ty nie?

 

Czujesz niepokój i podenerwowanie kładąc się do łóżka i jeszcze przed snem odhaczasz sprawy załatwione i do zrobienia, wizualizując listy zadań, niczym Sarah Jessica Parker w filmie „Jak ona to robi”? (pozytywny, zabawny i lekki film – polecam)

 

Nie jesteś sama w tej sytuacji i nie tylko Tobie ona się przytrafia. Dowodem tego jest również video, które wspominam. Obejrzyj je na blogu Kamili Rowińskiej TUTAJ

 

Jeżeli znasz mnie choć trochę, nawet z opisu w zakładce O MNIE, to wiesz, że mam sporo na głowie (ale spokojnie! na własne, wyraźne życzenie).

 

Prowadzę firmę – jestem Architektem Porządku i współwłaścicielką firmy sprzątającej.

Pracuję etatowo – jestem dyrektorem sprzedaży, prowadzę biuro i zespół sprzedażowy.

Jestem mamą trzylatka, partnerką, ostatnio nawet projektantką – amatorką, bo urządzamy nowe gniazdko i muszę mieć margines czasowy na nowe pomysły, jakie wpadają mi do głowy. Poza tym, oczywiście zajmuję się domem, mam rodzinę, znajomych i przyjaciół oraz dbam o swój rozwój osobisty. Wszystko co robię, po prostu uwielbiam, ale tak jak, każdy człowiek mam 1440 minut każdego dnia, więc muszę wykorzystywać je bardzo efektywnie, by móc to wszystko robić.

 

We wpisie 100 dni bloga, zapowiadałam już, że listopad będzie bogaty we wpisy na temat planowania i zarządzania sobą w czasie.

 

Jestem tym bardziej szczęśliwa, że ten czas pokrywa się z kampanią MAKSYMALNA PRODUKTYWNOŚĆ u Kamili Rowińskiej, która jak ją znam, dostarczy w tym czasie, bardzo dużo wartościowych materiałów z tego zakresu. Wiem, że będę mogła przećwiczyć nowe sposoby na zwiększenie produktywności przy zachowaniu work-life balance, a na tym szczególnie mi zależy.

 

Zapisałam się już na bezpłatną Konferencję On-Line „Jak przestać odkładać na później”, która odbędzie się 20 listopada o godzinie 19:30

Zapisz się i Ty ! Zapewniam, że będzie petarda 🙂

 

Kiedyś opiszę, dlaczego polecam Ci obserwować tą Panią 🙂 i czerpać od niej wiedzę -jeżeli jeszcze nie wiesz, dlaczego to robię. Krótko tylko wspomnę, że pisanie bloga pewnie do dnia dzisiejszego byłoby na mojej liście marzeń, gdyby nie pewien pozytywny kopniak z jej strony.

 

A teraz wróćmy do tematu. Po obejrzeniu materiału wideo otrzymałam bardzo proste narzędzie, które ma być pomocne w uzyskaniu czasu dla siebie.

Są to „Karteczki Rowińskiej” z popularnymi obowiązkami domowymi. Na tyle popularnymi, że u mnie zostało dopisanych tylko 8, a 3 nie dotyczyły mojej rodziny.

 

Dzielenie obowiązków, nie jest mi obce. Robimy to z Bigiem praktycznie codziennie w swoich firmach, w pracy etatowej.

 

Do tej pory nie istniał u nas sztywny podział obowiązków i z uwagi na tryb życia jaki prowadzimy, wdrożenie go w 100% nie było możliwe. Nie czuję, że jestem przeciążona obowiązkami domowymi – w takim przypadku nie byłabym w stanie działać na tylu polach na raz. Oboje pracujemy i poza domem mamy masę spraw. Domowe obowiązki dzielimy względem czasu, jaki w nim spędzamy. Raz ja więcej robię, raz On. Faktem jest, że osiągnięcie takie stanu było możliwe tylko dzięki temu, że kiedyś zrobiliśmy listę wszystkich rzeczy jakie są do zrobienia w domu.

 

Uznałam, że wykonanie tego ćwiczenia da nam dodatkowe korzyści i pozwoli spędzić bardzo pożytecznie wieczór.

 

Krok po kroku (jak zwykle u mnie) 🙂 

  1. Obejrzałam video LINK
  2. Wpisałam w komentarzu, pod filmem. Jaką najważniejszą lekcję wyniosłam dla siebie? I jakie zadanie utkwiło mi w pamięci?
  3. Wydrukowałam przesłany pdf z lista zadań
  4. Zrobiłam herbatę, porozmawiałam z Bigiem, co chciałabym abyśmy wspólnie zrobili i dlaczego mi na tym zależy (TO KLUCZOWE !!!)
  5. Włączyliśmy chillout’ową muzyczkę zapaliliśmy pachnącą świeczkę (wspólne chwile trzeba celebrować)
  6. Dopisaliśmy zajęcia, których nie było na liście i wycięłam z listy małe karteczki
  7. Położyłam przed nami tabliczki i zaczęliśmy wybierać ulubione zadania domowe.
  8. Na środku została po chwili garstka zadań, które są przez nas mniej lubiane. Zaczęły się małe negocjacje i targowanie 🙂 Ale ostatecznie jeden po drugim sobie przypisaliśmy.
  9. Zostało prasowanie 🙂 🙂

Borys też miał swoją tabliczkę, ale jego jedno – w pełni samodzielne zadanie (Sprzątanie w swoim pokoju) zostało mu przypisane zaocznie (zasnęło nam dziecko). Jako, że to trzylatek, nie może przydzielić sobie sam zadań, ale to nie znaczy, że nie może uczestniczyć w naszych.

 

Na naszych tablicach zaznaczyliśmy (zamalowując kolorem kropki), w których czynnościach chcemy, żeby Borys brał udział:

  • odkurzanie
  • usypianie (no kiedyś musi, sam to robić :))
  • pranie
  • kąpanie
  • wynoszenie śmieci
  • mycie samochodu
  • opieka nad zwierzakiem
  • spacery z psem
  • zmiana pościeli

Żeby w niedalekiej przyszłości, mógł mieć swoje zadania musi nabyć kompetencji – jak w firmie 🙂 Teraz ma staż.

 

Dlaczego, to ćwiczenie było dla nas ważne?:

 

  1. Poczuliśmy spokój, widząc jakie sprawy załatwia druga osoba. I nie chodziło tylko, o spokój, że jest po równo, ale o to, że w razie gdyby trzeba było drugą osobę szybko odciążyć, z jakiegokolwiek powodu: praca, zdrowie – to wiadomo czym trzeba się zająć, jak się szybko zorganizować, żeby ta mała trzyosobowa firma plus pies działała bez szwanku.
  2. Zobaczyliśmy, gdzie łapiemy się prawą ręką za lewe ucho. Są sprawy, którymi możemy się wymienić – to zwiększy efektywność nas obojga. Np. Ja zabrałam od Biga ubezpieczanie mieszkań i samochodów, bo i tak płacę rachunki oraz prowadzę do tego domowy budżet (taki w excelu), a on zabrał jeżdżenie z Borysem do lekarza, bo jest bardziej elastyczny czasowo w godzinach porannych, więc łatwiej zapisać mu się do przychodni, niż mi po godzinie 15.
  3. Porozmawialiśmy, o tym co można outsourcować (prasowanie – hurra), żeby zyskać więcej czasu. Rozważamy też wypróbowanie cateringu dietetycznego, w sezonach najbardziej wzmożonej pracy w naszych firmach.
  4. Postanowiliśmy powrócić do prowadzenia domowego kalendarza w google, bo znacznie usprawni nam to komunikację i pomoże szybciej podejmować decyzje związane z pracą zawodową.

Niezależnie zatem od tego, czy podział obowiązków ma Cię odciążyć i Twoi Panowie mają ruszyć się z kanapy, czy podział jakiś już macie i zdaje się działać bez zarzutu – warto wykonać to ćwiczenie, by zyskać czas dla siebie i spędzić wspólny wieczór w trochę inny sposób niż zwykle.

Wynik będzie zawsze ten sam: Więcej czasu, lepsza organizacja, dobre samopoczucie i maksymalna produktywność.

 

Daj znać w komentarzu: Czy funkcjonuje u Ciebie w rodzinie podział obowiązków? I Na co brakuje Ci najczęściej czasu?

11 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.